Tyle jest przed nami?
Nowy rok spędzany przy nastrojowej muzyce Nat King Cole’a.
Czas podsumowań i refleksji jaki będzie, lepszy czy gorszy. Lata biegną, czy starczy czasu, żeby coś zmienić. Czy warto? Przypadkowo wpadł mi w ręce felieton „Nostalgiczny smak kiepa” Michała Zaczyńskiego z Newsweek’a nr 50/2011, którego fragmenty pozwolę sobie zacytować.
„… życie mija tak szybko, że ani się obejrzymy, jak po ostatnią posługę księdza będą nam wzywać. I co tu kryć, jest to wiadomość do dupy. Co gorsza, nie kłamie obiegowa opinia, że im człowiek starszy, tym czas płynie szybciej…”
„… Chyba, żeby tę prawidłowość dało się odkręcić. By czas płynął wolniej. Lub wręcz zaczął się cofać. I tu wspaniała informacja: da się! Potrzebne jest tylko posiadanie jakiegoś nałogu… na przykład palenia…”
„… Jeśli nadal jesteś palaczem to możesz fantastycznie wydłużyć sobie życie poprzez proces wyrywania się z z tak zwanych szponów owego nałogu…”
„… Już od pierwszego dnia czas dostaje elastyczności gumy do żucia. Minuta bez papierosa trwa kwadrans, kwadrans – godzinę, a godzina to jest cały dzień. Doba bez kilku machów rozciąga się do rozmiarów wręcz kosmicznych – co najmniej czarnej dziury, której nazwa sama w sobie jest trafną metaforą psychicznego i fizycznego stanu twojej osoby. Jak łatwo można wyliczyć, zawrócony na ścieżkę zdrowia niedawny jeszcze nikotynista po tygodniu czuje, jakby kilka żyć przeżył. W reinkarnację zaczyna wierzyć, minione stulecia wspominać, rad i wróżb niczym Papusza udzielać …”
Oczywiście nałóg palenia jest tylko przykładem, posiadacze innych nałogów (o ile mają) mogą też dostosować je do podanej rady. Te fragmenty felietonu cytuję ku tzw. pokrzepieniu serc, że naprawdę jeśli nie wszystko, to wiele jest możliwe, życie jest jeszcze przed nami lub nie, sami o tym możemy decydować.
po wagarowicz m@ kota



Najnowsze komentarze